piątek, 12 marca 2010

Ogarnęła mnie niemoc twórcza...

... i to na całego! Po powrocie z Gdańska nic mi się nie chce robić, wszystko jest dla mnie takie bylejakie i mało znaczące. Kosze które kupiłam na targu staroci czekają na pomalowanie, o ozdobach wielkanocnych nawet nie chce mi się mysleć, totalny brak weny a co najgorsze i chęci. Przesilenie wiosenne czy depresja?? Do tego ta dobijająca pogoda. Brrr! Ja chę już wiosny!!! - drę się w niebogłosy, ale tam jakgdyby nikt mnie słyszał i nic sobie nie robił z moich lamentów. Więc nie pozostaje mi nic innego jak sobie troszeczkę pomarudzić, może to coś pomoże, ech...

na prędce zrobione zdjęcia moich niedawnych łupów starociowych, tarczy zegarowej, w której się zakochałam od pierwszego wejrzenia i francuskiego kubeczka, w którym to pijąc kawę budzę się co rano...







Miłego dnia dla wszystkich mających trudne dni,
głowa do góry,
jutro będzie lepiej!  :)


poniedziałek, 8 marca 2010

W dniu kobiet...

wszystkim bez wyjątku kobietom samych radosnych, szczęśliwych chwil, uśmiechu i męskiego wsparcia na codzień, miłości i namiętności oraz kreatywnych działań...



a na koniec wierszyk który dziś dostałam od mojej koleżanki :)

"Z okazji naszego święta niech każda kobieta pamięta
by dziś się spić do upadłego i nie słuchać chłopa żadnego
niech poczuje gad jaki smutny byłby bez nas świat!" 



sobota, 6 marca 2010

Co tam słychać nad Bałtykiem...

...ano szum fal słychać i wiatr tańczący po plaży słychać, skrzek mew latających nad morzem, szeleszczący, lekko zmarznięty piasek pod stopami, szum sosen i pęknięcia muszli gdy się na nie nadepnie :) Wszystkie te odgłosy sprawiają, że pomimo, iż nad morzem darmo szukać śladów wiosny, to jest pięknie i chce się żyć!
Słyszycie ten wiatr i uderzające fale o brzeg?

















Już teraz dziękuję wszystkim za urodzinowe życzenia :) to wzruszające kiedy tyle nieznających mnie osób życzy samych dobrych rzeczy :)
Czy miałabym taką szansę gdyby nie blog?


Buziaki dla wszystkich odwiedzających!


poniedziałek, 1 marca 2010

Marzec i rocznicowe candy...

Właśnie się rozpoczął mój ulubiony miesiąc. Marzec.  To w nim się urodziłam, w nim rozpoczyna się wiosna, w nim także zaczęłam prowadzić bloga. To miesiąc zmian,  miesiąc nowego, miesiąc budzącej się do życia przyrody.
Gdyby ktoś, kiedyś powiedział mi, że będę prowadzić bloga nie uwierzyłabym i zaśmiałabym się w głos. Ja? Bloga?? w życiu, nigdy, bo co ja miałabym tam pisać?? A jednak stało się inaczej. Przez zupełny przypadek trafiłam na bloga Kamili z Zakamarka i wstrząsnęło mną! To można tak pięknie i subtelnie pokazać swoje życie? Ja też tak chcę!  Po miesiącach podczytywania blogów, zauroczona założyłam i postanowiłam prowadzić własnego. Tak narodziło się "moje wędrowanie". 4 marca minie rok jak napisałam pierwszego posta i absolutnie tego nie żałuję. Spełniłam swoje marzenie, stałam się bardziej otwarta na nowe wyzwania, nauczyłam się dostrzegać w codziennym życiu rzeczy, których wcześniej nie dostrzegałam, stałam się wrażliwsza, zyskałam nowych przyjaciół i znajomych, jestem nieustannie inspirowana przez inne blogowiczki... mogłabym tak jeszcze wymieniać i wymieniać :) Więc przy okazji wystosuję apel do wszystkich podczytujących a nie mających swoich blogów :)
Piszcie kochani, piszcie bo naprwdę warto :)




Z okazji roczku chcę ogłosić małe candy. Do rozdania mam własnoręcznie wykonany wiosenny obrazek :) Jeśli się komuś spodobał to zasady są znane, komentarz pod postem oraz podlinkowane zdjęcie z obrazkiem na blogu. Wszystkich nieblogujących także zapraszam do zabawy :) Będzie mi miło jeśli ujawnią się wszyscy podczytujący a nie pozostawiający po sobie śladu.
Losowanie i ogłoszenie wyników 16 marca w dniu moich urodzin :)


Pozdrawiam wszystkich serdecznie i zapraszam do zabawy!!!


środa, 24 lutego 2010

Deja vu...

W niedzielę obudziło mnie słonko delikatnie głaszcząc mnie swoimi promykami po twarzy, jakże cudownie się wstawało. Dziś już niestety nie było tak przyjemnie. Zima przypomniała sobie o swoich zapasach śniegu, których nie mogłaby przetrzymywać przez cały rok i sypnęła przez noc obficie sprawiając, że świat za oknem stał sie na powrót biały i puchaty. Ech... a tak już było przyjemnie.
W ramach czekania na wiosnę powstały girlandy serduchowe z ostatnich już serduszek jakie mi zostały. Radości z pracy jak i bałaganu wkoło co niemiara. Jak ja bym chciała mieć swoją osobistyczną pracownię. Może ktoś ma pomysł jak z dwóch pokoi zrobić jeszcze dwa?? ;)
Teraz to wygląda tak, że rozkładam się ze wszystkim na stole i blatach w kuchni. Na stole wycinam, wydzieram, maluję szlifuję a na blatach wszystko schnie po lakierowaniu, a mój połówek widząc to wszystko kręci tylko głową i słyszę jęk: "znów ten dekupaż"...
No więc istne deja vu, znów zima i znów ten dekupaż ;)


girlanda kwiatowa



girlanda wielkanocna



girlanda dziecięca



Miłego dnia!


LinkWithin

Podobne posty z Miniatury