Pomysł był, ale u mnie to tak jest, że najpierw jest pomysł, potem długooo, długooo nic i na końcu realizacja. Też tak macie?
Będąc na wsi nabrałam takiej ochoty by coś zmienić, że OBIECAŁAM SOBIE, iż po powrocie NA PEWNO się tym zajmę. Jak pomyślałam, tak zrobiłam (!) Zaopatrzyłam się w farbę i wałek i ochoczo wzięłam się do pracy.
Efekt końcowy spełnił moje oczekiwania. Kąt, a właściwie dwa, rozjaśniły się i razem z jadalnią i kuchnią tworzą jedną całość...
tak było przed
a tak już po
Na ostatnim zdjęciu widać jakie to mało ustawne pomieszczenie. Znajdują się w nim aż cztery pary drzwi. Za Majką do sypialni, po prawej do łazienki, po lewej do pokoju Połówka i na korytarzyk. Zaraz za mną znajduje się stół w jadalni, a po prawej od stołu kuchnia. To tak pokrótce by naświetlić Wam plan sytuacyjny ;)
Stwierdzam z pełną odpowiedzialnością, że zmiany były potrzebne ;)
Nawet Majce się spodobały, bo jak nigdy z chęcią pozowała mi do zdjęć ;)
MIŁEGO DNIA!






















