środa, 12 października 2011

Liściownik...

Różnorakość i wielobarwność liści przyciąga niczym pudełko z klejnotami. Całe dywany porozkładały się na wilgotnej trawie tworząc niesamowite wzory.
Chciałam je zabrać do domu... i zabrałam... i tak powstał...

LIŚCIOWNIK


wiem, wiem, nie ma takiego słowa, powstało na potrzeby własne, bo jak inaczej nazwać taką zbieraninę liści?? Macie inny pomysł?






"Liście z drzew spadają masłem na dół" - jak śpiewa Krysia Prońko. U mnie już spadły i tworzą teraz taką jesienną kompozycję. Kolorową i naturalną. Nawet liście z fikusa benjamina znalazły się w liściowniku ;)

Buziaki Kochani ;) i jak najwięcej radości z jesieni życzę!

Pa!


czwartek, 6 października 2011

Brunetka wieczorową porą...

Jesień nieodparcie kojarzy mi się z ciepłym blaskiem świec. Niemal każdy mój wieczór wygląda teraz podobnie. Zapalam mnóstwo małych migoczących światełek, robię herbatkę z cytryną, miodem i cynamonem, wygodnie rozpościeram się na sofie i czytam lub się uczę. Blask świec mnie uspokaja i roztkliwia na tyle, że potrafię odpłynąć we wspomnieniach lub rozmyślaniach okołożyciowobytowych ;)
Dobrze mi tak.



To także dobry czas na robienie lampionów. Im więcej ich, tym lepiej ;) I tak, z puszek po piernikach, które przywiozłam z wycieczki do Torunia, powstały trzy lampiony z okienkami {okienka już były wycięte fabrycznie :)}. Tradycyjnie przemalowałam je na biało by mogły wkomponować się w całość... Totalny recykling ;)



nawet słoik po ogórkach został wykorzystany jako lampion. 
Wystarczyło, że owinęłam go koronką...









Kiedy zobaczyłam ten domek u Elizy, nie mogłam się oprzeć i zakupiłam taki sam. 
Jest dokładnie taki jakiego szukałam, czyli iście skandynawski ;)
Kolejna rzecz, która cieszy :)

Na szczęście katar minął i czuję się już dobrze. Cieszy mnie to niezmiernie, bo pogoda piękna i mogę korzystać z uroków jesieni w pełni. Spacery w sandałach w październiku?? Czemu nie, przecież słońce przypieka niczym latem, więc czego chcieć więcej?
No może tylko tego, by pogoda taka trwała jak najdłużej...


Pozdrawiam słonecznie!



czwartek, 29 września 2011

Cyfry, cyferki, litery, literki...

...opanowały mój dom.
Gdzie nie spojrzeć tam albo jakaś blaszka z cyferką, albo pojedyncza cyfra,
samotnie stojąca litera lub literki tworzące wyraz.
I wcale mi nie przeszkadza, że rozpanoszyły się niemal wszędzie. Miło jest gdy czasem mój wzrok spocznie na jakimś napisie :)





 Co bardziej spostrzegawczy pewnie zauważyli, że szafeczka znów ma nową gałkę ;) 
Gdy byłam w Zara Home nie mogłam się oprzeć i zakupiłam dwie porcelanowe gałki, jak je nazwałam magiczne, gdyż kolor zależy od światła jakie na nie pada. Na zdjęciu jest zielona, ale wieczorem, w sztucznym świetle, szara albo niebieska ;)

  







Jesień przyniosła ze sobą choróbsko, które zaatakowało z nienacka i trzyma już drugi tydzień. Każdy kto miał katar, wie jaki jest wyczerpujący i uciążliwy. Nie pomagają żadne środki, ani naturalne ani chemiczne :/ Pewnie to jakiś zmutowany wirus. Przeziębienie przylgnęło do mnie tak mocno, że obala moją teorię co do kataru, że nie leczony trwa 7 dni, a leczony tydzień ;) w tym przypadku to się nie sprawdza.
A jutro do szkoły, cały weekend w szkolnej ławie ;) Muszę się Wam przyznać, że jak na razie podoba mi się powrót do nauki ale to pewnie do pierwszych egzaminów więc trzymajcie kciuki!

Pociągając nochalem pozdrawiam Was serdecznie zdrówka życząc!

niedziela, 25 września 2011

Włoski wieczór na przywitanie jesieni...

Był już mini piknik na pożegnanie lata, a całkiem nie dawno, kilka zwariowanych osóbek spotkało się by, nie tyle pożegnać lato, co przywitać jesień i zrobić to w iście włoskim stylu. Takie miałyśmy marzenie, by zrobić to przy lampce włoskiego wina, jedząc włoskie przysmaki i ucząc się pięknie brzmiących słówek :) Niczym wielka, włoska rodzina... ;)
Wieczór wypadł wyśmienicie!







I nastaną teraz długie wieczory z blaskiem świec, 
smakiem wina i zapachem mokrych liści. 
Piękny czas polskiej złotej jesieni... Lubię ją właśnie za to :)
A Wy za co lubicie jesień?

czwartek, 22 września 2011

"Już zawsze będziesz odpowiedzialny za to co oswoiłeś..."

Te słowa od jakiegoś czasu tłuką mi się po głowie, mądre i piękne słowa wypowiedziane przez lisa do Małego Księcia. To słowa prawdziwe, jesteśmy odpowiedzialni za to co oswoiliśmy i w przenośni i dosłownie. Dlatego musiał powstać ten post, bo czuję się odpowiedzialna za los tych wszystkich niechcianych psów, które pod swoje skrzydła wzięła Ori tworząc piękną Fundację "Dom Tymianka". Nie mogłam nie napisać tego posta, bo przecież Ori odwaliła kawał dobrej roboty za nas, a my musimy jej teraz tylko pomóc. Nie proszę dla siebie, nawet bym nie śmiała dla siebie prosić, ale w imieniu tych, którzy nie potrafią mówić a tylko ufnie wpatrują się w człowieka, proszę o wsparcie i pomoc. To tak bardzo niewiele. Wystarczy comiesięcznie wpłacać na konto fundacyjne parę złotych, ważne by robić to systematycznie, tak by  wszystkie psiaki ze schroniska w Rachowie Starym, miały codziennie miskę ciepłej strawy i kojec na zimę, by nie musiały uwiązane do łańcucha spędzać swej młodości. Jest nas tutaj tak wielu, więc gdy każdy z nas co miesiąc będzie wpłacać 10, 15 zł uzbiera się niezła sumka, która pozwoli rozwijać się fundacji a tym samym pomagać. To tak niewiele a jednocześnie bardzo dużo. Pamiętajmy, że zbliża się zima i już teraz trzeba pomyśleć o kojcach i ciepłych budach dla piesków, one tak ładnie proszą!!!



Fundacja "Dom Tymianka"
Kołaki - Kwasy 8
06-406 Opinogóra Górna

BZ WBK  52 1090 1694 0000 0001 1684 9209

Z całego serca dziękuję!


LinkWithin

Podobne posty z Miniatury